JEJ DRUGIĘ IMIĘ TO EMPATIA

 


JEJ DRUGIE 

IMIĘ TO EMPATIA

 

Czyż nie byłoby to niesamowitą ulgą, gdyby okazało się, że Twoje „przekleństwo” jest Twoim błogosławieństwem? Co Ty na to? Chciałabyś? Marzysz o tym?

To posłuchaj pewnej historii o dziewczynie, która od zawsze była wrażliwa. Pochylała się nad mrówką i żuczkiem. Oglądała się za każdym spotkanym kotem, a każdego psa musiała pogłaskać. Nie miała w sobie lęku przed zwierzętami, niezbyt mocno wstydziła się ludzi, ale za to często płakała i tego nie rozumiała.

         Pamięta, jak oglądając, jako mała całkiem dziewczynka, film przyrodniczy, zobaczyła scenę, w której gepard atakuje rodzinę guźców i rzucając się na nich porywa jedno z maleństw. Przejęta skuliła się w kłębek, wcisnęła twarz między kolana i szlochała nad tragiczną (ale, gdzieś tam pod skórą, czuła, że naturalną) śmiercią warchlaka. Dziś ta dziewczynka jest już dorosłą kobietą, ale tę scenę pamięta, jakby widziała ją wczoraj. Od zawsze fascynował ją świat przyrody. Była wrażliwa na ludzką krzywdę. Ale jako dziecko nie rozumiała dlaczego tak często płacze nad ich losem. Dlaczego widząc krzywdę niewinnych istot, czuje nieodpartą chęć niesienia pomocy. Dorastała w przekonaniu, że chyba z nią coś jest nie tak. Nikt w jej otoczeniu AŻ TAK BARDZO nie przejmował się ich losem. W jej domu od zawsze, odkąd pamięta, były zwierzęta. Psy i rybki. To dawało jej ogrom szczęścia i radości - móc posiadać zwierzę w domu. Ale tak samo szybko jak gościła w niej radość, potrafił zawitać smutek, z jednej prostej przyczyny. Wystarczyło, że wyobraziła sobie, że jej pies umiera. Uwierz mi, mogłaby zostać aktorką dramatyczną, bo łzy do oczu napływały jej w ułamku sekundy. Jednak, wbrew pozorom, nie uważała tego za wspaniałą umiejętność, bo łzy to tylko fizyczny objaw całego jej bólu, jaki rodził się wraz z tymi myślami. Przyszedł czas, że nienawidziła tego w sobie i czekała chwili, gdy będzie już duża, całkiem dorosła. Wtedy na pewno „dziecięce” zachowania miną i przestanie w końcu tyle ryczeć.

         Dorosła. Chyba jeszcze bardziej czuła i wrażliwa. Teraz nieco bardziej świadoma i rozumiejąca, że TO jest częścią jej samej. TO jak reaguje, jak przeżywa, jak odbiera świat i krzywdy, jakie na nim widzi, to ONA. Okazało się, że ta wrażliwość ma swoje imię EMPATIA. To ona sprawia, że od dziecka czuła to, co czuła, tylko nie umiała całkiem sobie z tym radzić, a czasem nawet czuła się jak kosmita pośród ludzi, którzy z uśmiechem na twarzy opowiadają o polowaniach, swojej obojętności na los cierpiących braci mniejszych. Jej wnętrze dalej rozsypuje się na kawałki i boli, ale już się nie oskarża i nie obwinia, bo wie, że to ona, że taka jest, że Empatia to MOJE drugie imię i razem z nią ramię w ramię mogę iść do innych i opowiadać o niej. Uczyć i mówić, że to, co czujesz jest OK. Że masz prawo być wrażliwa, że masz prawo zapłakać nad czyimś losem. Wzruszają mnie ludzkie historie, ale ogrom mojej empatycznej natury skierowany jest na zwierzęta. Na nasze z nimi współistnienie. Dlatego postanowiłam moje „przekleństwo” przekuć w błogosławieństwo i mówić, o tym, że zarówno MY (ludzie) jak i ONE (zwierzęta) CZUJEMY to samo. Dzielić się z Tobą tym, że Twoja wrażliwość na świat, to nie dziwactwo, choć niejednokrotnie pewnie tak się czujesz. To nic. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać i szukać osób, które czują, myślą, przeżywają swoją wrażliwość tak samo lub bardzo podobnie.

Stąd pomysł na bloga i działania w socialmediach. Stąd pragnienie, by opowiadać o tym i mówić, że Twoja wrażliwość to coś normalnego. To, czego nauczyłam się o sobie, to fakt, że samoświadomość niesie wolność.

Bądź świadoma i wolna.

Komentarze

Popularne posty