WYPUŚĆ POWIETRZE
Moment, w którym
czujesz się jak szybkowar w ostatniej fazie gotowania, nie jest dobrym momentem
na konstruktywne rozmowy. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, ale gdyby znalazł
się tu ktoś, kto nigdy nie maił do czynienia z szybkowarem, to spieszę wyjaśnić,
że jest to taki rodzaj garnka z ściśle zamkniętą pokrywą, z którego, aby
upuścić nadmiar nagromadzonego ciśnienia, trzeba przycisnąć zawór. Słychać
wówczas charakterystyczne syczenie wydobywającej się pary. Trzeba robić to
ostrożnie, tak by nie oparzyć sobie rąk.
To trochę jak z nami, kiedy spuszczamy z siebie nadmiar nagromadzonych, niewyjaśnionych spraw, słychać, o jakże charakterystyczne syczenie. Gorzej jest jak nie zdążymy. Wtedy słychać jest jeden wielki huk wybuchu.
Ale
tego właśnie chcemy uniknąć. Więc zastanówmy się jak to zrobić.
Jak budować
relacje?
W relacji z
dzieckiem, ale myślę, że nie tylko mamy pewną analogię. Choć to nie my jesteśmy
tą osobą, która naciska na kurek naszych emocji by wypuścić, to co gromadzi się
od dawna, to jednak musimy robić to w sposób mądry, ostrożny i opanowany. Tak żeby
,,para’’ naszych frustracji wypuszczana pod wielkim ciśnieniem nie zrobiła
krzywdy stojącym w naszym otoczeniu. Co prawda my się może nie poparzymy, ale
pozostać może niesmak, wyrzuty sumienia, a być może jakieś popalone mosty.
Co zrobić gdy
czujesz, że w środku wrze już tak, że jaszcze chwila i wybuchniesz?
Na pewno, nie jest to moment na ‘’rozmowę’’. Bo umówmy, się nie będzie to rozmowa, będzie to słup wyrzucanej, niekontrolowanej ‘’pary’’ czytaj emocji. Słowotok jaki wypłynie w kierunku osoby, co do której żywimy jakieś oczekiwania będzie niewspółmierny do zaistniałej właśnie sytuacji, która jak się okazuje była tylko wyzwalaczem. No i nie oszukujmy się, gdybyśmy zawsze umieli panować nad naszymi emocjami i reakcjami, nie musielibyśmy czytać, uczyć się i dokształcać jak to zrobić. A więc spokojnie, to się zdarza, nawet ‘’najlepszym’’ choć nikt z nas nie jest doskonały i wolny od błędów.
Ok. Zdarzyło się. Czy nastąpił koniec świata?
No nie. Co najwyżej możemy mieć moralnego kaca i niechętnie spoglądać w lustro.
Ale i na to też jest rada. Po pierwsze wybacz sobie samej/samemu. Tak, sobie
też trzeba nauczyć się wybaczać błędy. Po drugie, choć to dla niektórych z nas
jest trudne i to bardzo, wiem, bo mówię to z autopsji, przeproś „zaatakowaną’’
osobę. Wiem. Wymaga to od nas autorefleksji, samozaparcia, przyznania się do
błędu, a tego robić nie lubimy, bo to boli i uwiera. Szczególnie naszą dumę,
której przecież mamy tak niewiele, to szkoda ją tracić. W tym miejscu drogi
czytelniku mam dla ciebie wspaniałą wiadomość. Duma ma pewne tajne właściwości.
Regeneruje się. Znów jej nam przybywa i można trochę jej stracić przy następnej
okazji, gdy przyjdzie się nam przyznać do popełnionego błędu. Także śmiało.
Można trochę jej oddać na rzecz poprawy i budowania relacji, a już szczególnie tych dotyczących
naszej najbliższej rodziny.
Kiedy
zatem jest TEN moment na rozmowę?
Czasem moment TEN
lubi nas zaskoczyć i przyjść sam. Trochę jakby nieproszony, w najmniej
spodziewanych okolicznościach. I co? Korzystać czy wyprosić? Jeden rzut oka na
zegarek, okoliczności, szybkie wejrzenie w siebie (ok, nie gotuje się we mnie)
ocenienie gotowości naszego rozmówcy. Jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi
podpowiadają: „idź w to”, to idź,
śmiało. Trudno, że zaplanowałaś tą rozmowę na czwartkowe popołudnie. Do
czwartku może wydarzyć się wiele innych niespodziewanych okoliczności, które
być może nie będą tak sprzyjające jak TEN właśnie czas. Mówię ci to z doświadczenia.
Stawiam
na porozumienie, dotarcie do sedna, usłyszenia drugiej strony. Więc kiedy TEN
moment łapie mnie, to korzystam, pomimo tego, że przyszłam do kuchni tylko po
to, żeby wziąć szklankę wody. Ale jedno zdanie, pytanie, nie pozwala mi opuścić
kuchennych pieleszy przez kolejne dwie godziny. A wiadome jest powszechnie, że
najlepsze „imprezy” zawsze toczą się w kuchni. Więc nie odrzucam
zaproszenia. No i cóż, że miałam inne
plany? Najważniejszy jest plan naprawczy - spuszczenie powietrza. Kiedy czuję,
że jest to dobry moment i mogę zrobić to w bezpieczny sposób, nie raniąc i
‘’parząc” mego rozmówcy lawiną swych frustracji. Po prostu przysiadam na
stołeczku i rozmawiam.
Za każdym razem
jest to dla mnie fascynujące doświadczenie, kiedy umiem się zatrzymać, emocje gdzieś
się nagle wyciszają, przestają szumieć i pozwalają dojść do głosu łagodności,
zrozumieniu i dostrzeżeniu potrzeb tej drugiej strony. Pozostawiając na deser
satysfakcję i zadowolenie, że czas rozmowy był cenny i konstruktywny.
Skąd biorą się w nas frustracje?
Z niezaspokojonych
naszych potrzeb. Z NASZYCH wyobrażeń o tym, jak ktoś ma żyć, reagować,
zachowywać się. Jaki powinien być. A nie jest. Jak może? Przecież ja
oczekuję…….. Czy zatem oczekiwania są złe? Nie, jeśli nie ‘’zabijają’’ w kimś
tego jakim ten ktoś jest naprawdę.
Od małych dzieci oczekujemy sprawności w
działaniu, szybkiego ubierania się i wychodzenia z domu do szkoły czy przedszkola.
Od starszych, że chyba są już na tyle dojrzali, że rozumieją, bez zbędnego tłumaczenia,
że wysypujący się kosz sam zaprasza na spacer do śmietnika i nie potrzebujemy o
tym informować. Od dorosłych, że ci już nażyli się trochę i chyba jasno i
wyraźnie widać, że jestem zmęczona i nie mam ochoty na rozmowę. Niestety
wszystko to są nasze dobre życzenia aby tak było. Nasze wyobrażenie o tym, że
tak świat działać powinien.
Komunikacja.
Najprostsza, a
zarazem najtrudniejsza rzecz w naszych relacjach. Niejednokrotnie wystarczy po
prostu coś powiedzieć, o coś poprosić, coś wyjaśnić. Tak po prostu na bieżąco,
żeby zbierające się w nas frustracje nie sięgały momentu wrzenia.
Być może czas w
przedpokoju na nerwowym ubieraniu się i szarpaniu z zacinającym zamkiem nie
jest najlepszym czasem na to, by pomimo okoliczności umieć się wyciszyć i spokojnie
tłumaczyć dlaczego się spieszymy. Czasem wystarczy porozmawiać o tym wieczór
wcześniej. Kiedy emocje w nas są zrelaksowane i spokojne. Opowiedzieć o planach
następnego dnia i ważności wyjścia z domu punktualnie.
Napięcia, pośpiech i stres.
Nie są naszymi
sprzymierzeńcami. To one podkręcają kurek pod naszym garnkiem, w którym powoli już wrze. Ale nie daj się zwieść
pośpiechowi szepczącemu do ucha: „już,
szybko, musisz porozmawiać na ten temat, teraz w tym momencie. Zobaczysz emocje
ci opadną i guzik z rozmowy”.
Osobiście lubię
mieć czas na przeanalizowanie, zobaczenie obrazu z pewnej odległości i innej
perspektywy. Szybka wymiana nerwowych zdań. Wykrzyczenie tego co pod
powierzchnią , nie przynosi dobrych,
długotrwałych rezultatów. A na pewno nie jest sprzymierzeńcem budowania
stabilnych relacji. Owszem przynosi szybkie rozwiązanie na tu i teraz. I im
młodszy odbiorca, tym efekt łatwiej uzyskać. Ale czy o taki efekt nam chodzi. O
efekt dominacji i zastraszenia? Kojarzy mi się to z „nauką” nie szarpania na
smyczy z użyciem kolczatki. Czyż osoba używająca tego narzędzia nie uzyska
zakładanego efektu? Oczywiście, że uzyska z powodu bólu i strachu, jaki
wywołuje kolczatka pies będzie trzymał się blisko nas. Ale czy ta bliskość
oparta jest na relacji i zaufaniu?
Czy zakrzyczane i zahukane dziecko ostatecznie nie posłucha rodzica, dominującego nad jego głową? Posłucha. Ale czy to, wprowadzi do jego życia spokój i równowagę. Może w którymś momencie ulegnie i schowa się w sobie,
Daj sobie czas. Niektóre sprawy są ważne, ale
nie zawsze pilne.
Odetchnij. Z
ważnymi i nie zawsze pilnymi sprawami się nie spiesz. Jeśli coś gromadzi się od
dni, tygodni, a może nawet od miesięcy. Jeśli tyle czasu potrzebujesz, daj go
sobie. W międzyczasie nie uduś tylko nikogo, bo z kim później będziesz to
omawiać? Jeśli czujesz, że nie masz wewnętrznej siły na takie rozmowy,
odkładaj. Do kiedy? Do TEGO dogodnego
momentu, który jak wiesz sam może cię zaprosić do siebie. W międzyczasie rób
sobie notatki, spostrzeżenia . O czym tak naprawdę chcesz porozmawiać. Jakie
masz oczekiwania. Co cię boli, smuci, denerwuje. Nie bój się mówić o swoich
słabościach, bo wbrew pozorom w ten sposób zbudujesz wizerunek silnej osoby w
oczach swego dziecka. Tak naprawdę
okazywanie słabości jest największym pokazem siły.
Podsumowanie:
1.Spuść powietrze
2. Mów, ale nie krzywdź
3. Gorsze dni się
zdarzają
4. Wybaczaj SOBIE
błędy
5. Duma jest
odnawialna
6. Skorzystaj z
zaproszenia to TEN moment
7. Pozwól dojść do
głosu łagodności i zrozumieniu
8. Dostrzegaj
potrzeby innych
9. Poluzuj
oczekiwania
10.Wyjaśniaj swoje
potrzeby
11.Rozmawiaj po
prostu, rozmawiaj

Super, przydatne rady.
OdpowiedzUsuń